wtorek, 8 kwietnia 2014

dyed hair.

Dyed hair - czyli co przechodzą ze mną moje włosy ;)

          Jakiś czas temu chwaliłam wam się zdjęciem mojego pięknego ombre hair. Dużo czasu i bólu zajęła mi decyzja, żeby "coś z nimi zrobić". Przede wszystkim szkoda było mi zostawionych pieniędzy w salonie fryzjerskim. Drugą motywacją było ścięcie znacznej ilości włosów, co jak doskonale sama wiem, nie wpłynęłoby na mój wygląd zbyt dobrze. Tak więc od czerwca 'męczyłam się' z rozjaśnianymi końcówkami. Kiedy odkryłam sposób jak je pielęgnować, nie było już tak źle (POST: Moje włosy, czyli jak pielęgnować aby nie zbankrutować). 
          W międzyczasie pomysłów miałam masę: zafarbować całość? (wiedziałam, ze farba z końcówek będzie złazić jak szalona), pigmentacja końcówek? (za drogo), ściąć? (będę źle wyglądać) no to moze chociaż zafarbować na czarno od dołu? (też nie). No to co w końcu?
Po konsultacji z moją fryzjerką, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że to super pomysł bo przecież idzie lato, młoda jestem i trzeba szaleć, postawiłam na kolorowy toner. Wahałam się między dwoma kolorami, lecz w końcu padło na lilac :)
          Nie obeszło się bez obaw. Kiedyś już rozjaśniałam włosy i farbowałam tonerem na niebieski morski (spód włosów) lecz moje doświadczenie z tym tonerem nie było najlepsze. Wszystko miałam niebieskie, zaczynając od szyi przez ubrania i ręczniki na pościeli kończąc. Nie wspomnę nawet o łazience, która co 3 dni (miej więcej co tyle musiałam nakładać kolor). Mimo to znalazłam się na fotelu fryzjerskim i ze strachem wyczekiwałam, co znów moja fryzjerka 'wyczaruje' z moimi włosami. Efekt końcowy był niesamowity. Włosy piękne, lśniące i co najważniejsze... PIĘKNIE FIOLETOWE! :)

Podsyłam Wam zdjęcia moich włosów po zrobieniu ombre (czerwiec 2013) oraz po farbowaniu na fiolet (marzec 2014) :) W między czasie podcinałam włosy, czego teraz żałuję :(




Już zastanawiam się czy nie zaszaleć jeszcze trochę i nie rozjaśnić jeszcze trochę wyżej włosów, aby móc farbować na kolorowo :)

Kolor nie brudzi tak jak opisywany wcześniej niebieski więc jestem skłonna farbować dalej :) Tym razem planuję zamówić inny kolor... ;)

W tym momencie, mój fiolet jest już trochę zmyty. Zrobiły mi się pasemka, mianowicie część włosów wypłukało się do jasnego fioletu, druga część do niebieskiego ;)


A jak Wam podobają się włosy farbowane na takie niecodzienne kolorki? :)






10 komentarzy :

  1. Mnie sie podoba, ale u innych :) sama bym kolorow takich nie chciala :) No, ale Twoje sa super! pozdrawiam i zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny blog, fajne zdjęcia :)
    Może obserwacja za obserwacje?
    zacznij a ja odwdzięczę się jak najszybciej.
    n0-p3rspeciv3.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie Ty masz zdrowo wyglądające włosy! Jak na takie eksperymenty kolorystyczne trzymają się nieźle ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo podobają mi się takie włosy , ale bym sie chyba na razie nie odważyła takie zrobić :)
    zapraszam : http://caroline369.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie włosy ;)

    http://katarzynkowyswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. też miałam takie , tylko, że różowe i włosy miałam strasznie wysuszane :( zazdroszczę tak pięknych włosów ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam fiolet , co jakis czas robie plukanką :) pieknie , sprobuj wyzej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładne ombre, ja się zastanawiam czy zrobić (:

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow ale masz śliczne, lśniące włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wersja fioletowa zdecydowanie bardziej do mnie przemawia :D

    OdpowiedzUsuń