sobota, 28 grudnia 2013

Podsumowanie 2013 roku!

Dziś w poście o moich fotograficznych poczynaniach, w dobiegającym już końca roku 2013 :)

_________________________________________________________________________________



Rok zaczęłam od sesji z Natalią. Była to jedna z pierwszych sesji robionych Alfą :)

_________________________________________________________________________________



W lutym odbyła się sesja zdjęciowa z rewelacyjną, młodziutką Izą (maxmodels), która była jedną z dwóch dziewczyn, która wygrała pierwszy konkurs fotograficzny. Iza zaskoczyła mnie profesjonalizmem, mimo młodego wieku, oraz faktu, że była to jedna z jej pierwszych sesji. Do sesji Izę malowała Małgosia Parys (fanpage) .

niedziela, 22 grudnia 2013

Tutorial - Jak zrobić świąteczny bokeh?



Grudzień to świetny moment na wykonywanie zdjęć. Choinka i inne świąteczne świecące ozdoby mogą bardzo je urozmaicić :) Ja stawiam na bokeh. Ale co to jest?
Najprościej: są to kolorowe rozmycia w kształcie otworu przysłony, powstające podczas robienia zdjęcia.

Przykładowo:



Ale co zrobić, aby zamiast kolorowych kółeczek pojawiły nam się kolorowe kształty? :)


sobota, 14 grudnia 2013

Moje włosy, czyli jak pielęgnować aby nie zbankrutować :)

Tytuł notki nie jest przypadkowy. Dziś na blogu o tym jak pielęgnuję swoje włosy bez zabiegów u fryzjera, oraz bez wydawania góry pieniędzy na odżywki, suplementy i inne preparaty, które mają nam pomóc, a w efekcie pomagają jedynie producentowi. Zarobić ;)
Wszystko od początku: kilka miesięcy wymarzyłam sobie ombre hair. Po czterogodzinnej wizycie u fryzjera (nie, nie zrobiłabym tego na własną rękę w domu), wyszłam z salonu w podskokach. Przez pierwsze 2-3 tygodnie kondycja włosów była rewelacyjna. Moje ombre zostało wykonane profesjonalnie, na koniec fryzjerka nałożyła mi maskę zamykającą łuski włosów. Włosy były miękkie w dotyku, leciutkie i "lejące".
Niestety po jakimś czasie zaczęły się okropnie plątać oraz łamać. Dodatkowo zrobiły się strasznie suche co powodowało efekt "siana". Zazwyczaj aby je ujarzmić sięgałam po prostownicę, ponieważ wtedy robiły się gładkie. Okazało się, że nie zawsze mam czas na prostowanie, poza tym zdawałam sobie sprawę, że przy okazji niszczę je wysoką temperaturą. Chciałam ściąć mój blond, ale po czasie stwierdziłam, że nie poddam się bez walki. Na początku sięgałam po różne szampony i odżywki o bardzo kuszącej nazwie "total repair" itp. Efekt był, ale bardzo krótkotrwały. 
Wreszcie postanowiłam zadbać trochę o kondycję włosów. Przestałam używać prostownicy, myłam je w letniej wodzie, starałam się nie suszyć, wiązałam do spania. Zaczęłam również stosować kosmetyki dostępne w drogeriach. 

Poniżej przedstawiam Wam moje TOP 5 kosmetyków do włosów, których do tej pory użyłam:


Zacznijmy od szamponu. 
SyossOleo Intense Thermo Care

Zakupiłam go podczas promocji w Rossmanie za 8zł z groszami. Początkowo do koszyka włożyłam inny szampon, ale teraz kiedy jest zima, dbam o to, aby nie wychodzić z mokrą głową, co wiąże się z używaniem suszarki praktycznie codziennie. Zainteresowało mnie działanie szamponu, które opisuje producent na opakowaniu. "Podstawą działania SYOSS Oleo Intense Thermo Care jest formuła z cennymi olejkami, która intensywnie odżywia włosy, nadając im sprężystość i połysk." Olejki te działają pod wpływem ciepłego powietrza z suszarki. Na początku nie sądziłam, że może się to udać, ale efekt po pierwszym myciu był zaskakujący. Nareszcie moje włosy mogłam bez problemu rozczesać! Dodatkowo zrobiły się gładkie w dotyku.




Jako odżywkę wybrałam Nivea hydro care.

Odżywki Nivea zna pewnie większość z Was. Do jej zalet mogę zaliczyć mega wydajność i piękny zapach. Dodatkowo ułatwia rozczesywanie i nawilża suche włosy nie obciążając ich. Cena ok. 8zł




Moja ulubiona maska, czyli
L'Oreal Elseve Total Repair 5

Uwielbiam ją i nie zamieniłabym na żadną inną! Serio :)
Zawiera Pro-Kreatynę oraz Ceramid. Ale co to znaczy w praktyce? Pierwsze działa na włosy wzmacniająco oraz ochronnie. Drugie wygładza włosy od zewnątrz, wypełniając puste przestrzenie pomiędzy łuskami włosa. Maskę używam średnio raz na tydzień, czasami zgodnie z zaleceniami na opakowaniu (jeśli mam mniej czasu), czyli na 2-3 minuty na umyte, odciśnięte włosy, następnie spłukuję. Jeśli mam więcej czasu, mogę pozwolić sobie na dłuższą regenerację jaką zaleciła mi fryzjerka: nakładam ją na umyte, mokre włosy, następnie nakładam folię aluminiową (jeśli nie mam akurat takiej, przykrywam włosy zwykłą reklamówką foliową) oraz zawijam w ręcznik (turban). Maskę zmywam po ok. 30-40 minutach. Efekt? Piękne, lśniące, leciutkie, niesplątane włosy. Co więcej, efekt utrzymuje się na moich włosach około tydzień. Dodatkowo maska pięknie pachnie i jest na prawdę wydajna :) Normalnie kosztuje ok. 20zł. Ja kupiłam ją w promocji w Rossmanie za 13zł z groszami :)




Oprócz maski polecam także różnego rodzaju olejki regenerująco- wygładzające. 
Moje serum marki Renee Blanche kupiłam od fryzjerki, niestety nie pamiętam ceny, nie było to jednak dużo w porównaniu do ceny w internecie (45zł ! ). Jeśli macie fryzjerkę, która używa tych kosmetyków, możecie zapytać, czy jest szansa, aby Wam taką zamówiła (po swojej cenie) Jest to dosyć duża butelka (125ml) w porównaniu do innych tego typu olejków. Cena trochę zabija, ale dla równowagi: używam także serum na zniszczone końcówki z Avonu z serii Advance Techniques (ok. 20zł)
(Póki używam szamponu z olejkami nie ładuję dodatkowo serum).




Jako, że studencki budżet nie pozwala mi na zakup prostownicy, postanowiłam poszukać czegoś co mi ją zastąpi. Wiele produktów pt "efekt bez prostownicy" raczej tylko wygładza włosy. Dlatego zaskoczyło mnie działanie Wellaflex Stylizacja na gorąco. Włosy po niej są rzeczywiście proste i gładkie. Nakładam ją na wilgotne włosy, po czym suszę, przeczesując włosy na szczotce. Ładnie pachnie jest wydajna, ale producent trochę nas oszukuje. Opakowanie wydaje się duże, natomiast zawiera jedynie 100ml produktu. Cena ok. 12zł



Podsumowując: Dzięki przedstawionym wyżej produktom moje włosy nabrały mocy, są lśniące i lekkie :) Na produkty łącznie wydałam ok. 60zł (licząc serum za ok. 20zł). Pewnie mniej więcej tyle kosztowałaby jedna seria zabiegu odbudowującego w salonie fryzjerskim i nie wiadomo jak długo utrzymywałby się jego efekt. Kosmetyki przeze mnie przedstawione używałam dłuższy okres czasu i śmiało mogę je polecić dla osób z suchymi i zniszczonymi włosami.

Na koniec wrzucam zdjęcie sprzed sekundy. Na włosach zastosowałam szampon, maskę oraz krem (niestety nie wysuszyłam włosów do końca stąd lekkie falowania).



Mimo wszytko na następną sobotę jestem umówiona z fryzjerką na ścięcie, ponieważ włosy mam dosyć gęste i bardzo dużo czasu zajmuje mi ich suszenie :(
Nie mam tylko jeszcze pomysłu jak je ściąć... :(


A Wy jak dbacie o włosy? :) Macie swoje ulubione kosmetyki? :)




sobota, 7 grudnia 2013

Moj pierwszy raz - czyli sesja z Sulanovską

Moja pierwsza sesja z bloggerką modową. Przekładałyśmy ją kilka razy, szczególnie ze względu na warunki pogodowe, które nie były nam sprzyjające. Przez to nasilały się moje obawy przed tym jak to będzie. Wiedziałam, że Paulina jako doświadczoną osobą i będzie wymagała ode mnie tego samego. Kiedy wreszcie udało nam się spotkać, okazało się, że moje obawy są bezpodstawne. Sulan jest przesympatyczną osobą. Gdy rozmawiałyśmy miałam wrażenie jakbyśmy się znały już dłuższy czas. Pewnie dzięki temu zdjęcia wyszły bardzo dobrze. Na początku sesję planowałyśmy na kładce, jednak park tuż obok naszego miejsca spotkania bardziej nas urzekł :)
 Do tej pory zdjęcia mogliście zobaczyć na blogu Sulanovska.com i dwie fotki na moim facebooku. Postanowiłam jednak wrzucić je tutaj, aby te osoby, które jeszcze ich nie widziały całości, mogły ocenić naszą współpracę. 







Informacje o stylizacji znajdziecie na blogu Pauliny :)

Dodam, że planujemy kolejne spotkanie, najprawdopodobniej któregoś dnia zbliżającego się tygodnia.
Trzymajcie kciuki! :)



wtorek, 3 grudnia 2013

O mnie + pierwsze kosmetykowe szaleństwo

O mnie... cóż o mnie? A o blogu? nie wiele więcej. W kilku słowach? No dobra.






Miła, raczej skromna, czasami wredna i chcąca robić wszystko po swojemu. Zakochana do niepamięci w fotografii. Odkąd pamięta. Od niedawna zaczynający nowy, podobno najlepszy okres w życiu.


Nie chcę pisać, że blog o wszystkim i o niczym. Ale w rzeczywistości tak będzie. Po zaniedbaniu poprzedniego miejsca w internecie, postanowiłam stworzyć kolejne, może lepsze.






***


Po co pisać o sobie? Trzeba zacząć od razu, bez zbędnej paplaniny :)
Dziś przedstawię Wam moje ostatnie zakupy w Rosmannie, z którego promocji -40% pewnie skorzystała większa część z Was :) 

Najpierw kolorówka: 




Pomadka z Rimmela. Zakochałam się w niej :) Zdjęcie nie ukazuje jej prawdziwego odcienia, choć jak nazwa wskazuje (firecracker) jest to odcień czerwonego. Po pomalowaniu ust nią pierwszy raz nie czułam się zbyt komfortowo, teraz nie wyobrażam sobie mieć jakąkolwiek inną w kosmetyczce :) 




Puder, również Rimmel. Zmyliła mnie trochę nazwa, ponieważ często używałam pudru tej firmy, ale serii match perfection. Liczę, że jedna da radę jak jego poprzednik. Póki co używam pudru Maybelline Affinitone więc, nie sprawdzałam jeszcze jego działania :) 




Lakier do paznokci Wibo. Dawno marzył mi się lakier w kolorze nude, aczkolwiek do tej pory nie trafiłam na właściwy. Postanowiłam zaryzykować i wydać całe 3zł. Mimo początkowego rozdrażnienia, iż przy nałożeniu pięciu warstw lakieru dalej przebija pod spodem płytka paznokcia, chylę czoła. Dlaczego? Lakier mam na paznokciach równo 6 dni. Już dawno nie trafiłam na lakier, który narażony na mycie naczyń i inne nieznośne warunki, w dalszym ciągu wygląda jak dopiero co nałożony :)




Niestety nie w promocji -40% ale równie warta zainteresowania maska-serum do rąk Perfecta. Polecam szczególnie o tej porze roku, kiedy nasze dłonie są narażone na przesuszenia :)




Kolejny produkt nie w promocji, ale równie warty swojej ceny :) Najwspanialsza maska do włosów Loreal. Odbudowuje i wygładza wysuszone i zniszczone włosy. Tyle o niej w skrócie, ponieważ planuję poświęcić osobną notkę dotyczącą pielęgnacji włosów, szczególnie zimą :)


Mimo, że miałam ochotę wykupić cały sklep, studencki budżet na to nie pozwalał. Zrezygnowałam z rzeczy bardzo pilnie potrzebnych, na rzecz drobnych zachcianek (jak lakier czy pomadka) oraz uzupełniłam zapasy (puder).


A Wy? Jakie kosmetyki ostatnio kupiłyście? :)